Lipiec i sierpień to miesiące w których żyję na krawędzi. Wycieram z kurzu stary radiomagnetofon i nastawiam jedną z komercyjnych stacji radiowych, by... zwyczajnie się odmóżdżyć, a przy okazji posłuchać, co tam w mainstreamie piszczy. Ja wiem, że w muzyce zostało już zagrane wszystko i teraz zwyczajnie powiela się schematy, pasaże dźwiękowe... Słuchając danej piosenki, od razu nasuwają nam się skojarzenia z jakimś utworem sprzed lat. Ok, sam łapię się na tym, że muzyka którą "tworzę" jest do czegoś podobna i tylko nieliczne kawałki przechodzą do następnej "rundy", ale wkurwia mnie, gdy wykonawcy (bo artystami ciężko takich nazwać) bezczelnie kopiują piosenki - często - legendarne, w najgorszym razie popularne w swoich czasach.
Przykładów mogę podać mnóstwo, ale te, które mną wstrząsnęły i po nocach spać nie dają to "Midnight Memories" grupy One Direction w którym, w refrenie zastosowano metodę "kopiuj-wklej" z piosenki "Pour Some Sugar On Me", megapopularnego w latach '80 Def Leppard. Mógłbym wybaczyć podobną melodię, ponieważ - nie oszukujmy się - łatwo o taki nieświadomy zabieg, ale identyczna gra gitar (bicie, brzmienie), to zwyczajny plagiat.
Kolejny? Proszę bardzo. Twór podobny do wyżej wymienionego boysbandu, 5 Seconds Of Summer i "ich" "Hey Everybody", które jest połączeniem "Hungry Like The Wolf" Duran Duran (zwrotki) i "Monsoon" Robbiego Williamsa (refren). Ok, Robbie może trochę na wyrost, ale Duranów splagiatowali aż miło.
Dlaczego? W latach '60 i '70, jak już zespół "inspirował" się daną melodią, to przynajmniej tworzył z tego hit. "Child In Time" Deep Purple powstało na bazie utworu "Bombay Calling", zespołu It's A Beautiful Day. Led Zeppelin na każdej płycie mieli utwory "inspirowane" przeróżnymi artystami (m.in. ostatnio nagłośniona sprawa rzekomego plagiatu grupy Spirit i ich kawałka "Taurus"). I żebyście mnie źle nie zrozumieli. Nie chodzi mi o covery, tylko zerżnięte fragmenty na których budowano nowe utwory. Było tego mnóstwo, ale tworzono z tego nową jakość.
Nie chcę mówić, że nie tworzy się już dobrej, w miarę oryginalnej muzyki. Jest jej dużo i choć może kojarzyć się z czymś starym, to sam traktuję to jako spuściznę po jakimś artyście, czy gatunku muzycznym. Ktoś mi kiedyś powiedział, że "mamy jeden utwór, który do dzisiaj jest grany na milion różnych sposobów". Coś w tym jest.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz