Frank Zappa powiedział kiedyś - "Pisanie na temat muzyki jest jak tańczenie na temat architektury". W tym miejscu mógłbym skończyć swój wywód i zająć się patrzeniem w sufit, albo dłubaniem w nosie, tylko jedna myśl nie daje mi spokoju. Dlaczego nie powinno się pisać o muzyce? Wylewanie swoich odczuć na papier, czy do edytora tekstowego na komputerze to czasami główna reakcja na odsłuchaną przed chwilą płytę, czy utwór. Uwielbiam czytać recenzje płyt. No dobra, bardziej skupiam się na notach, niż samym tekście, ale płyt "pięćio-gwiazdkowych" nie przepuszczę, choćby z samej ciekawości, dlaczego zostały ocenione najwyższą oceną.
Recenzja jest subiektywna, Ameryki nie odkrywam. Z wieloma się zgadzam, z wieloma nie. Nie raz łapię się na tym, że przy dobrze ocenionym albumie, myślę - "przecież to gówno...". To samo w drugą stronę, przy słabo ocenianych. Czy sam lubię pisać o muzyce? Tak, nawet bardzo. Miałem już niezliczoną ilość blogów, nawet strony poświęcone konkretnym zespołom, ale te witryny zabijało moje lenistwo. Później zwyczajny brak czasu na poznawanie nowych wydawnictw, zespołów, a pisanie ciągle o tym samym, przez kolejnego bałwana nie prowadzi do niczego.
Co skłoniło mnie do założenia kolejnego bloga (matko, jak ja nie lubię tego słowa...)? Na pewno próba połechtania swojego ego, że uda się napisać średniej jakości tekst i że dwie osoby go przeczytają. Recenzji płyt będzie mało. Nie wiem nawet, czy będą to pełnoprawne recenzje, gdyż jak zajrzałem do słownika, to na pewno nie będę pastwił się nad muzykami, że ten gra kiepsko, tamten za wolno, ponieważ sam jestem chujowym muzykiem, to dlaczego mam kogoś oceniać? Liczy się sam przekaz (wiemy co to punk?). Nie sądzę (ale też nie wykluczam), bym pisał o czymś, co mi się nie spodoba. Szkoda mojego i Waszego czasu na takie głupoty, ale będzie dużo o rzeczach które mnie jarają.
Może też poruszę tematy w ogóle niezwiązane z muzyką, kto wie? Każdy może stworzyć swój śmietnik myśli i mój zapewne też za jakiś czas stanie się takim... hmm... to dobra nazwa. "Śmietnik". "Mój własny śmietnik".
Problem mam z promocją tego bagna, gdyż na facebooka wchodzę już bardzo rzadko, a bywa, że i przez kilka tygodni mijam szerokim łukiem ten portal. Na forach też już się nie udzielam. Kurwa, kto to będzie czytał? Moja Narzeczona?
Wspomniałem, że będzie to blo... że będzie to strona głównie o muzyce. O jakiej? Mógłym napisać wprost, że szeroko pojęty rock, ale będzie to kłamstwo. Prawda, słucham głównie rocka, ale w każdym gatunku znajdzie się coś wartego uwagi i na pewno o tym napiszę. Dużo będzie zwyczajnych przemyśleń na temat kondycji muzyki i jej wartości w dzisiejszych czasach. Na pewno popełnię kilka tekstów na temat starych, dobrych czasów, gdy muzyka naprawdę coś znaczyła i nie była tylko cyferkami na listach najczęściej ściąganych utworów z iTunesa. Newsów na pewno nie będzie, ale na pewno newsy będę komentował, a jest co, oj jest...
Kończąc ten przydługi wywód, nie chcę byście marnowali swój czas na czytanie głupot, dlatego będę starał się pisać na przyzwoitym poziomie (przynajmniej tak sobie wmawiam). Nie zabraknie przekleństw. Bluzgam w codziennym życiu, to i bluzgać będę w internecie, ale spokojnie, wszystko z umiarem.
Uff... Witam Was na swoim wysypisku śmieci i bawcie się dobrze.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz